Logo Gazety

www.gb.media.pl

Najbliższe wydanie
10 kwietnia 2015r.

Baligród - Cisna - Czarna - Komańcza - Lesko - Lutowiska - Olszanica - Sanok - Solina - Ustrzyki Dolne - Zagórz
 

 

 


W aktualnej "GB" nr 6
Wybierz temat:
INFORMACJE


Plakatowanie pod nadzorem

Od 1 marca skończyła się swoboda w umieszczaniu ogłoszeń na tablicach i słupach ogłoszeniowych na terenie Ustrzyk Dolnych. Obecnie osoby lub instytucje, które chciałyby aby ich ogłoszenie, plakat znalazło się na jednej z 19 tablic lub słupów muszą udać się do Ustrzyckiego Domu Kultury, będącego zarządcą w/w tablic, celem załatwienia formalności. Samodzielne umieszczanie informacji na tablicach będzie podlegało karze z godnie art. 63a Kodeksu wykroczeń.
Zgodnie z regulaminem korzystania z tablic i słupów ogłoszeniowych będących w posiadaniu Ustrzyckiego Domu Kultury materiały należy dostarczyć do UDK na dwa dni przed planowanym terminem rozpoczęcia ekspozycji. UDK przyjmuje zlecenia od poniedziałku do piątku w godzinach od 8.00 do 15.00. Podstawą do zlecenia plakatowania, które będą dokonywali pracownicy domu kultury, będzie podpisana umowa. Plakatowanie odbywa się odbywać dwa razy w tygodniu w poniedziałki i czwartki.
UDK nie bierze odpowiedzialności za treść dostarczanych plakatów. Za ich treść odpowiada jedynie zleceniodawca z tym, że zarówno treść i szata graficzna plakatów nie mogą propagować treści sprzecznych z obowiązującym porządkiem prawnym oraz normami społecznymi. W takim wypadku UDK może odmówić przyjęcia zlecenia.
W umowie zostanie określona liczba dni (minimum 4) oraz liczba miejsc, w których materiały zostaną umieszczone. W zależności od tego oraz od formatu ogłoszenia reklamodawcy poniosą koszty, wynoszące za jeden plakat formatu A4 – 1 zł, A3 – 1.3 zł, A2 – 1.5 zł.
Powyższy cennik dotyczy jedynie osób i instytucji spoza Ustrzyk Dolnych. Mieszkańcy Ustrzyk oraz instytucje działające na terenie miasta są zwolnieni z opłat. Muszą jednak korzystać z pośrednictwa UDK. Wyjątkiem są nekrologi, które w dalszym ciągu w wyznaczonych na tablicach miejscach można umieszczać bez pośrednictwa UDK.
/ela/

(więcej ,,GB" 6)

 



Działaj lokalnie – dostaniesz pieniądze

Prawa człowieka na Pętli Bieszczadzkiej, Kulturalnie i sportowo czyli mądrze i zdrowo, Pamięć ocalona – Reaktywacja pomnika Aleksandra Fredro jako początek ścieżki historyczno-przyrodniczej czy Lotem pszczoły – to niektóre z jedenastu projektów, które w ubiegłym roku dostały pieniądze na lokalne inicjatywy z konkursu „Działaj Lokalnie” prowadzonego przez Fundację Bieszczadzką.
Rusza kolejna, IX już edycja konkursu „Działaj Lokalnie”. W tym roku kwotą 6 tys. zł, wspierane będą projekty, które inicjują współpracę mieszkańców na rzecz rozwoju społeczeństwa i wspólnego działania na jego rzecz. „Działaj Lokalnie” prowadzony jest z myślą o organizacjach pozarządowych oraz grupach nieformalnych, które podejmują wspólny wysiłek, aby w ich społecznościach żyło się lepiej. Obejmuje on 12 bieszczadzkich gmin: Baligród, Bircza, Cisna, Czarna, Komańcza, Lesko, Lutowiska, Olszanica, Solina , Ustrzyki Dolne, Zagórz i Tyrawa Wołoska.
Tegoroczna edycja projektu, cieszy się wyjątkowym zainteresowaniem.
- Rzeczywiście, organizujemy projekt od siedmiu lat i nigdy nie było tak dużej frekwencji – cieszy się Lucyna Sobańska, wiceprezes Fundacji. – Najwięcej radości mamy jednak z tego, że ludzie mocno angażują się w to, by rozwijać swoje środowisko i robią to w formie wolontariatu.

Prawa człowieka na Pętli Bieszczadzkiej
Wśród projektów, które w zeszłym roku zostały dofinansowane kwotą 6 tys. zł można znaleźć m.in. projekt - Prawa człowieka na Pętli Bieszczadzkiej, realizowany przez grupę nieformalną - Bieszczadzki Uniwersytet Społeczny B/U/S.
- Głównym celem projektu było podniesienie świadomości i aktywności mieszkańców Bieszczadów w dziedzinie praw człowieka, postaw obywatelskich, ułatwienie im dostępu do kultury oraz zwiększenie atrakcyjności turystycznej regionu – wyjaśnia Iwona Dolińska, koordynator projektu. - Poza tym pragnęliśmy zaangażować społeczność lokalną poprzez udział w projekcjach, dyskusjach, wolontariacie i konkursie. (…)

Ocalić pamięć
Stowarzyszenie „Natchnieni Bieszczadem” postanowiło natomiast dotacje wykorzystać na projekt pod nazwą - Pamięć ocalona – Reaktywacja pomnika Aleksandra Fredro jako początek ścieżki historyczno-przyrodniczej „Nad Sztolnią”.
- Społeczność gminy i przedsiębiorcy są ściśle związani z turystyką, dlatego priorytetowymi działaniami społeczności lokalnej jest podnoszenie atrakcyjności turystycznej naszego regionu jak również podtrzymywanie pamięci i tradycji związanej z mikroregionem Bieszczad – mówi Zygmunt Wierzbicki, koordynator projektu. - Realizacja projektu spełnia obie potrzeby naszej społeczności – z jednej strony podtrzymuje tradycję z drugiej podnosi atrakcyjność turystyczną naszego regionu przez rozpoczęcie i następnie wytyczenie nowej ścieżki historyczno-przyrodniczej. (…)

Czas do końca marca
Wnioski do projektu „Działaj Lokalnie” można składać do 31 marca. Fundacja dla zainteresowanych organizacji prowadzi konsultacje w pisaniu i rozliczeniach projektów.
– Ludzie maja nas na miejscu, a my zawsze służymy im pomocą. Zdajemy sobie sprawę, że jeśli oswoją się z małymi projektami, to w przyszłości sięgną po duże, co na pewno przyczyni się do rozwoju naszego regionu – mów wiceprezes Fundacji.
Dodatkowe informacje na temat konkursu realizowanego w ramach „Działaj Lokalnie IX- 2015” można uzyskać: w siedzibie Fundacji Bieszczadzkiej, Ustrzyki Dolne ul. Rynek 14, w godz. od 9.00 do 15.00 lub telefonicznie pod numerem tel: 13 46-97-297, kom 881 537 554.
Paulina Bajda

(więcej ,,GB" 6)

 



Pijani na rowerze

Dwóch pijanych rowerzystów zatrzymała 7 marca ustrzycka Policja. Pierwszego z nich zatrzymano w miejscowości Leszczowate, drugiego w Łodynie.
Zatrzymany przez policję w miejscowości Leszczowate mężczyzna, był mieszkańcem gminy Ustrzyki Dolne. W wydychanym powietrzu miał 0,75 promila alkoholu. W tym samym dniu, w Łodynie patrol RD zatrzymał do kontroli kolejnego rowerzystę. Mieszkaniec gminy Ustrzyki Dolne w wydychanym powietrzu miał 0,56 promila alkoholu.

Kolejny "Trzeźwy poranek" w Bieszczadach
Ponad 600 kontroli stanu trzeźwości kierujących pojazdami przeprowadzili 9 marca, bieszczadzcy policjanci na terenie całego powiatu. Wszyscy kierujący byli trzeźwi.
W poniedziałkowy poranek 9 marca, policjanci z Zespołu Ruchu Drogowego komendy w Ustrzykach Dolnych i dzielnicowi z Czarnej i Lutowisk prowadzili kontrolę stanu trzeźwości kierowców w ramach akcji „Trzeźwy poranek”. Skontrolowano 629 kierowców, wszyscy byli trzeźwi. To drugi trzeźwy poranek, podczas którego wszyscy kierujący byli trzeźwi. Przypominamy, że celem trwającej akcji „Trzeźwy poranek” jest wyeliminowanie z naszych dróg tych, którzy siadają za kierownicę po wypiciu alkoholu.

Policjanci odnaleźli zaginionego
Po prawie 18 godzinach poszukiwań ustrzyccy policjanci odnaleźli zaginionego mieszkańca Ustrzyk Dolnych, który wychodząc z domu powiedział rodzinie, że już nie wróci. Podejrzewano, że mężczyzna chce popełnić samobójstwo. Po odnalezieniu został przekazany pod opiekę lekarską.
W niedzielę 10 marca, około godz.19, policjanci zostali zaalarmowani, że 27-letni mężczyzna wyszedł z rodzinnego domu informując, że chce targnąć się na swoje życie. Policję zawiadomił członek rodziny. Funkcjonariusze zapoznali się z rysopisem zaginionego i rozpoczęli poszukiwania. Pomagał im przewodnik ze straży granicznej, wraz z psem tropiącym. (…)

Pieszy potrącony na pasach
Policjanci wyjaśniają okoliczności zdarzenia, do jakiego doszło 12 marca w Olszanicy. W wyniku potrącenia przez samochód 71-letni mężczyzna trafił do szpitala z obrażeniami ciała.
Do zdarzenia doszło w czwartek około godziny 9.00 w Olszanicy. Policjanci pracujący na miejscu wypadku ustalili, że 71-letni mieszkaniec tej miejscowości został potrącony przez renault kangoo, którym kierowała 33-letnia mieszkanka Średniej Wsi. (…)

Ucieczkę przed policją zakończył w rowie
Kierowca volkswagena golfa, który nie zatrzymał się do policyjnej kontroli i próbował uciekać przed policjantami. Brawurową jazdę zakończył w przydrożnym rowie. 25-latek uciekał, bo już wcześniej odebrano mu prawo jazdy.
Do zdarzenia doszło w nocy z piątku na sobotę 13-14 marca. Przed godz. 1 w Średniej Wsi policjanci chcieli skontrolować kierującego volkswagenem golfem. Kierowca nie zatrzymał się do kontroli drogowej i zaczął uciekać. Funkcjonariusze, którzy podjęli pościg za uciekającym golfem, w miejscowości Mchawa zauważyli jak ten traci panowanie nad pojazdem i wjeżdża do przydrożnego rowu. (…)

Policjanci wyjaśniają przyczynę pożaru
Funkcjonariusze wyjaśniają przyczynę pożaru, do jakiego doszło w 16 marca w Myczkowie. Właściciel domu jednorodzinnego, w którym wybuchł ogień, straty oszacował na około 100 tysięcy złotych.
Jak ustalili policjanci pracujący na miejscu pożaru doszło do niego około godz. 22 w sobotę 16 marca. Właściciel niezamieszkanego jeszcze domu jednorodzinnego przyjechał do niego, aby przepalić w piecu. Po jakimś czasie usłyszał jakby trzask płomieni. W wyniku pożaru, który gasiło pięć jednostek straży pożarnej częściowemu spaleniu uległa kotłownia, stropy i poddasze domu. Właściciel straty oszacował na około 100 tysięcy złotych. Funkcjonariusze wyjaśniają co było powodem zdarzenia.

Niebezpieczne wypalanie traw
Wystarczyło kilka cieplejszych dni, by wiele osób zabrało się za wiosenne porządki przy domu i na polach. Niektórym wydaje się, że dobrym sposobem na to jest wypalanie traw. Policja przypomina – grozi za to do 10 lat więzienia.
Do policji od kilku dni docierają sygnały o wypalaniu zeschłej po zimie roślinności. Przypominamy, że takie działanie jest surowo zabronione. Wypalanie traw jest jedną z przyczyn pożarów. Gdy ogień wymknie się spod kontroli, o co nietrudno nawet przy słabym wietrze, płoną nie tylko łąki, lasy, ale i zabudowania. Osoby, które wypalają roślinność narażają tym swoje zdrowie i życie. Co roku kilka osób ginie w płomieniach lub w wyniku zaczadzenia. Chmury dymu mogą ograniczać widoczność, a przez to wpływać na bezpieczeństwo na drogach. Może dochodzić do kolizji i wypadków. Wobec osób, których działanie sprowadzi takie zagrożenie, policjanci będą stosować sankcje karne. Wypalanie traw jest surowo zabronione przez polskie prawo. Między innymi przez kodeks wykroczeń, którego art. 82 § 4 brzmi: „Kto wypala trawy, słomę lub pozostałości roślinne na polach w odległości mniejszej niż 100 m od zabudowań, lasów, zboża na pniu i miejsc ustawienia stert lub stogów bądź w sposób powodujący zakłócenia w ruchu drogowym, a także bez zapewnienia stałego nadzoru miejsca wypalania, podlega karze aresztu, grzywny albo karze nagany”. (…)
paba/KPP

(więcej ,,GB" 6)

 



Zdaniem leśnika

No i znowu o Bieszczadach zrobiło się głośno za sprawą niedźwiedzia. To, skąd inąd sympatyczne zwierzę, dość mocno poturbowało człowieka szukającego zrzucanych przez jelenie poroży.
Oprócz tego nieprzyjemnego zdarzenia już kilka razy do leśników doszły słuchy o niedźwiedziach, które tylko pogoniły i narobiły ludziom strachu. Drodzy Państwo, takich zdarzeń będzie z roku na rok coraz więcej. Jest ku temu kilka przesłanek. Po pierwsze, niedźwiedzi przybywa, i to w naprawdę szybkim tempie. Jeszcze kilkanaście lat temu spotkanie tego wielkiego drapieżnika było rzadkością. Dziś to chleb codzienny leśników. Tylko na terenie administrowanym przez Nadleśnictwo Cisna szacujemy występowanie około 35 sztuk. W związku z brakiem naturalnych wrogów, oraz dostępem dużej ilości pokarmu, niedźwiedzice wyprowadzają teraz po trzy młode w każdym miocie, a nie po jednym czy dwóch jak to dawniej bywało. W ramach różnych programów staramy się intensywnie monitorować zagęszczenie i wzrost populacji niedźwiedzi, i mówimy jasno: takiej ich ilości jeszcze u nas nie było. Na terenach najbardziej „zaniedźwiedzionych” do jakich zaliczamy okolice Solinki, Łopienki, Buka i Dołżycy trudno jest znaleźć miejsce bez świeżego, misiowego tropu. (…)

Foto: Niedźwiedzi ciągle przybywa
Foto: Grzegorz Łukacijewski

(więcej ,,GB" 6)

 



Żmije wyszły na słońce

Uważajmy! Wiosenne słońce spowodowało, że ze swoich zimowych kryjówek wypełzły już pierwsze żmije.
Można je już zobaczyć, bo próbują się wygrzewać w nieśmiało wyglądającym zza chmur wiosennym słońcu. Ziemia jest jeszcze zimna dlatego wybierają kępy suchych traw lub turzyc. Najłatwiej ogrzać się jest osobnikom, które są ubarwione na czarno. Zdjęcie dostaliśmy z Nadleśnictwa Baligród.
Żmija zygzakowata (Vipera berus)
Fot. Marcin Scelina

(więcej ,,GB" 6)

 



Adam Jarubas odwiedził Bieszczady

Kandydat na prezydenta RP z ramienia PSL odwiedził Ustrzyki Dolne. Spotkał się z mieszkańcami powiatów bieszczadzkiego i leskiego, przedstawił im swój program wyborczy i odpowiedział na nurtujące ich pytania.
Adam Jarubas , kandydat Polskiego Stronnictwa Ludowego na urząd prezydenta oraz marszałek Województwa Świętokrzyskiego podczas swojego wystąpienia w Ustrzyckim Domu Kultury przedstawił swój program oraz pokazał, że orientuje się w problemach z jakimi borykają się mieszkańcy Bieszczad. Wspomniał też, że ważne są dla niego problemy regionu będącego granicom strefy Schengen oraz graniczącego z Ukrainą, gdzie obecnie toczy się wojna.
- Wiem, że macie za wschodnią granicą przyjaciół i kontrahentów, wiem, że wielu z was utrzymuje się dzięki współpracy z naszymi sąsiadami. Będę wspierać pokojowe rozwiązania i pomoc temu krajowi, w utrzymaniu integralności terytorialnej – mówił Adam Jarubas.
Dodał też, że spotyka się z rolnikami, którzy zwracają uwagę na to, że państwo powinno zabezpieczyć możliwość sprzedaży bezpośredniej produktów z małych gospodarstw, tego co od dawna mogą robić rolnicy w zachodniej europie. - Bieszczady mają swoje piękne tradycje kulinarne, które trzeba pokazywać światu. Tego wam zazdroszczą inne regiony – mówił Jarubas. - Bieszczady są jeszcze nie do końca odkryte, a przez to dziewicze, to przestrzeń, która może być atrakcyjna dla młodego pokolenia, które tu powinno podejmować działalność gospodarczą.
Oprócz mieszkańców, w spotkaniu uczestniczyli posłowie: Jan Bury, Mieczysław Kasprzak i Dariusz Dziadzio, wicewojewoda podkarpacki Grażyna Borek, wicestarosta bieszczadzki Katarzyna Sekuła, wicestarosta leski Wiesław Kuzio, burmistrz Ustrzyk Dolnych Bartosz Romowicz oraz przedstawiciele powiatowych struktur PSL, wójtowie i sołtysi oraz były poseł Władysław Wrona.
paba

(więcej ,,GB" 6)

 



Jest ich co raz mniej,
ale wciąż pamiętają


Uczestnicy strajków w Ustrzykach Dolnych i Rzeszowie, po rak kolejny uczcili rocznicę podpisania porozumień. Jak mówią, z roku na rok jest ich co raz mniej, jednak mają nadzieję, że historia o tamtych czasach będzie żywa.
Uczestnicy Porozumień Rzeszowsko-Ustrzyckich uważają, że obecnie marginalizuje się historię, a naród pozbawiony historii traci tożsamość. Dlatego co roku, chociaż jest już ich niewielu spotykają się by wspominać strajki rolników z 1981 r. i porozumienie, dzięki któremu wywalczyli m.in. rejestrację NSZZR Solidarność Wiejska, regulację obrotu ziemią czy sprawy związane z rentami i emeryturami czy szkolnictwem i religią.
Uczestnicy ustrzyckiego spotkania uczestniczyli we mszy w intencji ojczyzny w kościele pw. św. Józefa Robotnika w Ustrzykach Dolnych, a następnie pod pomnikiem Niepodległości na Rynku, złożyli kwiaty. Po oficjalnych uroczystościach udali się do sali konferencyjnej Urzędu Miejskiego w Ustrzykach Dolnych, tej samej którą okupywali 36 lat temu. Głównym tematem tegorocznej konferencji było wspomnienie zmarłego w zeszłym roku Antoniego Kopaczewskiego, sygnatariusza porozumień w Rzeszowie oraz obecna sytuacja w rolnictwie.
paba

(więcej ,,GB" 6)

 



Sezon na rogi – sezon na misie

- To był przerażający widok. Biegł na mnie z otwarta paszczą białych zębów. Rzucił mną jak pies kotem – opowiada Kazimierz Kwiatkowski z Buka, mieszkaniec Nadleśnictwa Cisna, który 8 marca został zaatakowany przez niedźwiedzia. To był pierwszy taki przypadek w tym roku w Bieszczadach.
Kazimierz Kwiatkowski do lasu chodzi od ponad dwudziestu lat. To nie było jego pierwsze spotkanie z misiem, jednak pierwsze tak bliskie i dramatyczne. 8 marca wybrał się na Falową. Poszedł grzbietem góry, w stronę Kalnicy, od strony Strzebowisk, jak co roku, „na rogi”. Jak mówi omijał młodniki, bo spodziewał się, że tam mogą być misie.
- Szedłem po stoku, usłyszałem ryk i momentalnie z gawry wyskoczył na mnie niedźwiedź. Wiedziałem już że zaatakuje. Schowałem się za drzewo, ale uderzył mnie łapą w głowę, potem złapał zębami i rzucił mną, tak jak pies rzuca kotem. I tyle – opowiada Kazimierz Kwiatkowski. - Zapadła cisza. Zacząłem krzyczeć, podniosłem głowę i zauważyłem go w odległości ok. 15 metrów ode mnie. Zaczął już uciekać.
Kazimierz Kwiatkowski mówi, że nie czuł bólu, podniósł się i o własnych siłach zaczął schodzić w dół. Na początku nie wiedział gdzie jest. Dopiero później zauważył oznaczenia działów leśnych. Mężczyzna zadzwonił do żony, a ona powiadomiła o wypadku ich syna. - Schodziłem szlakiem zrywkowym, nic mnie jeszcze wtedy nie bolało, ale to pewnie dlatego, że w szoku byłem – wspomina.
(…)

To pierwszy przypadek w nadleśnictwie
W tym roku to pierwszy przypadek, kiedy niedźwiedź zaatakował człowieka. W Nadleśnictwie Cisna jest to w ogóle pierwszy taki przypadek w historii.
- To była normalna reakcja niedźwiedzia, który poczuł się po prostu zagrożony, a dystans ucieczki uległ skróceniu i dlatego zaatakował – mówi Grzegorz Łukacijewski, nadleśniczy Nadleśnictwa Cisna. - W naszym nadleśnictwie to był pierwszy taki przypadek, jednak zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że to tylko kwestia czasu kiedy to nastąpi, bo w sąsiednich nadleśnictwach już zdarzały się takie sytuacje. Myślę, że to najprawdopodobniej z powodu wzrostu liczby niedźwiedzi, którą obserwujemy cały czas, oraz z rosnącej presji ludzi na las w celach wypoczynku, lub jak w tym przypadku zbieractwa poroży jeleni.
Liczba niedźwiedzi, jakie znajdują się w Nadleśnictwie Cisna, które sąsiaduje z Bieszczadzkim Parkiem Narodowym, nie jest łatwa do ustalenia. Jest ich od 20 do 30 sztuk. Kiedyś, w jednym momencie, pod jedną myśliwską amboną było widzianych osiem niedźwiedzi razem. Dwie niedźwiedzice, każda z trzema młodymi.

Nie liczmy na odszkodowanie
Nadleśnictwo Cisna w całości jest otoczone otuliną BPN i rogów w nim zbierać nie wolno, natomiast chodzenie się po nim nie jest objęte specjalnymi rygorami. Turyści mogą się poruszać nie tylko po wyznaczonych szlakach i ścieżkach, ale w ogólnodostępny sposób, wykluczając uprawy leśne. Czasem leśniczym zdarza się jednak zamykać las, lub jego fragmenty które są ostoją jeleni, ze względu właśnie na hałaśliwe zbieractwo poroży.
- Jestem przekonany, że ten kolejny przypadek nie nauczy jednak niczego zbieraczy rogów. Zbyt duża presja jest na ten sposób zarobku i jestem przekonany, że nadal będzie do takich zdarzeń dochodziło– mówi Łukacijewski. Dodatkowo człowiek, który został zaatakowany przez niedźwiedzia raczej nie ma co liczyć na odszkodowanie, bo to on wchodzi w środowisko zwierząt. - Niedźwiedź jest zwierzęciem prawnie chronionym i nie wyobrażam sobie, by ktoś miał dostać odszkodowanie za to, że ktoś narusza mu mir domowy czyli jego las – wyjaśnia nadleśniczy.
(…)

Paulina Bajda
fot. P. Bajda

(więcej ,,GB" 6)

 



Skradziona w Japonii,
znaleziona w Krościenku


Funkcjonariusze z Placówki Straży Granicznej w Krościenku zatrzymali obywatela Ukrainy, który przez Krościenko próbował wywieźć skradzioną koparkę.
Mężczyzna koparkę marki „Komatsu” chciał przewieść w busie. Funkcjonariuszom Straży Granicznej powiedział, że nie wiedział, że kupił skradziony sprzęt. Funkcjonariusze SG z Krościenka ustalili, że koparka warta ok. 35 tys. zł, jest poszukiwana przez Interpol i została prawdopodobnie skradziona na terytorium Japonii. Mężczyzna powiedział funkcjonariuszom, że na jednej z posesji w Krościenku zostawił kabinę do koparki, gdyż nie mieściła mu się busie. Strażnicy graniczni znaleźli kabinę i zabezpieczyli łącznie cały sprzęt. Sprawę przekazano do dalszego prowadzenia funkcjonariuszom Policji z Komendy Powiatowej Policji w Ustrzykach Dolnych.

Karta małego ruchu granicznego nie uprawnia do pracy w Polsce
Obywatele Ukrainy. Którzy chcą pracować w Polsce muszą mieć stosowne pozwolenia. Karta małego ruchu granicznego uprawnia ich jedynie do przebywania 30 km od granicy państwa.
Funkcjonariusze z Placówki Straży Granicznej w Krościenku w ramach kontroli legalności zatrudnienia cudzoziemców zatrzymali dwóch Ukraińców, którzy nielegalnie pracowali w jednym z gospodarstw rolnych w Krościenku.
- Mężczyźni nie posiadali wymaganego zezwolenia na wykonywanie pracy na terenie naszego kraju, a do Polski wjechali na podstawie kart małego ruchu granicznego – wyjaśnia mjr Elżbieta Pikor, rzecznik Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej. - Obaj Ukraińcy w związku z nielegalnym wykonywaniem pracy otrzymali decyzję o zobowiązaniu do powrotu na Ukrainę, z jednoczesnym zakazem wjazdu na teren Polski przez okres jednego roku i 16 marca, wrócili do swojego kraju. (…)
paba/BiOSG

(więcej ,,GB" 6)

 

KKULTURA


Zygmunt Krasowski
„PRZYJACIELSKA” WYMIANA „ cz. IV


„Rząd RP zwrócił się do rządu ZSRR z prośbą o zamianę niewielkiego pogranicznego odcinka Polski na równorzędny mu przygraniczny odcinek terytorium ZSRR Stosowny układ podpisano 15 lutego 1951 roku w Moskwie. Wymiana odcinków przygranicznych była podyktowana interesami gospodarki polskiej. Jako podstawowy motyw podano chęć pozyskania złóż ropy naftowej, które miały znajdować się w Bieszczadach po stronie radzieckiej. W zamian za te bogactwa naturalne ZSRR miał uzyskać jedynie ”pewne udogodnienia w komunikacji kolejowej”. Umowa „stanowiła nowy akt braterskiej pomocy dla nas ze strony ZSRR”. Ten lakoniczny komunikat oznaczał przyłączenie do Polski części Bieszczad, stanowiących dzisiaj powiat bieszczadzki, w zamian za utracone powiaty hrubieszowski i tomaszowski.
Od postanowień konferencji jałtańskiej i poczdamskiej zmiana granic pomiędzy Polską a ZSRR była i jak dotychczas pozostaje największą. Przy tej okazji warto wspomnieć mało znany fakt narzucenia Polsce nie zapisanego w układzie obowiązku przyjęcia na przyłączany obszar uchodźców politycznych z Grecji, którzy do 1951 roku przebywali w ZSRR. Stąd razem z mieszkańcami z sokalskiej grzędy w Bieszczadach we wsiach Krościenko, Stebnik, Liskowate, Trzcianiec, Wojtkowa i Kwaszenina osiedlano Greków.
Do „ziemi obiecanej” jaką były Bieszczady, po tygodniowej tułaczce przybyło 3934 osoby – 1097 rodzin.
Przywołane w poprzednim odcinku procedury jakie miały zostać przyjęte względem postępowania z przesiedleńcami nijak się niestety miały do rzeczywistości. W momencie oznajmiania faktu konieczności przesiedlenia ujawnianie procedur miało na celu zadowolenie osób przesiedlonych, uspokojenie nastrojów. Sporządzanie wszystkich formalności dopiero na stacji wyładunkowej bez uprzedniego zapoznania przesiedleńców z proponowanym przydziałem „ nieznanych włości” bo przecież nikt z nich nie widział ich na oczy, stawiało już niejako przed faktem dokonanym i świadczyło o całkowicie podmiotowym traktowaniu przesiedleńców. Powołani pełnomocnicy, którzy mieli koordynować i ułatwiać akcję przesiedleńczą mieli i w swoich zadaniach udekorowanie flagami państwowymi i czerwonymi flagami sowieckimi punktu etapowego, szkół, gmachów publicznych i biada temu, który o tym zapomniał. Co tam ludzie – flagi miały być !
Obiektywnie rzecz ujmując, to całe zadanie było bardzo trudne do wykonania ze względów logistycznych. Kiedy policzymy ludzi i ich dobytek, wcale niemały, odległość i porę roku - a był to listopad, to i dzisiaj nie obeszłoby się bez kłopotów. A kiedy weźmiemy pod uwagę stan ówczesnych dróg a właściwie ich brak, możliwości aprowizacyjne, ilość i jakość samochodów PKS ściągniętych z całej Polski a których kierowcy nie mieli doświadczenia w jeździe po górskich bezdrożach, to dodatkowo te kłopoty potęgują się. Weźmy pod uwagę i sytuację polityczną, kiedy na każdym etapie i w rodzaju działalności trzeba się było wykazać efektami „ walki z czymś” najlepiej jakimś szkodnikiem społecznym, szeptaną propagandą, która był np. jakiś kawał ośmieszający władzę. Były to czasy kiedy nie wykonywano ale „walczono” nie o 100% planu a najlepiej o 120% . Odbywało się to wszystko pod bacznym okiem Urzędu Bezpieczeństwa i całej armii „czynnika politycznego” który skutecznie potrafił opanować niezadowolenie i bardzo szybko zamknąć ludziom usta, ale takie przykłady działalności ówczesnego aparatu władzy możemy mnożyć i znaleźć na terenie całego kraju. Przesiedleńcy byli tylko małym trybikiem w tym, używając ówczesnego języka, wielkim ruchu” mas”. (…)

(więcej ,,GB" 6)

 



Bieszczadzkie smaki

Kolejny przepis do kącika kulinarnego „Bieszczadzkie Smaki” podesłał nam Panie z Koła Gospodyń Wiejskich „Zamłynianki” z Jałowego. Babka ziemniaczana idealnie nadaje się na zakończenie postu wielkanocnego. Za smaczny przepis serdecznie dziękujemy.
Babka ziemniaczana
Składniki:
- 3 kg ziemniaków
- 30 dkg wędlin
- 20 dkg cebuli
- 10 dkg słoniny (do okrasy)
- 2 łyżki czubate kaszy manny
- 2 jajka
- sól, pieprz do smaku
Wykonanie:
Oczyszczone surowe ziemniaki zatrzeć na tarce razem z cebulą. Wszystkie składniki dokładnie wymieszać. Ciasto wlać do przygotowanej formy i piec w piekarniku w temp. 180 C około 1 godz. Po upieczeniu babki okrasić ją stopioną słoninką. Wyśmienicie smakuje również z sosem grzybowym.
Zapraszamy do przesyłania swoich przepisów wraz ze zdjęciem na adres bieszczadzka@wp.pl

(więcej ,,GB" 6)

 



Wielka Noc i Wielki Dzień

Święta, które obchodzimy w naszej kulturze mają długą tradycję. Wiele z nich wywodzi się jeszcze ze świąt pogańskich, które z wiekami przekształcały się, tak by w dzisiejszych czasach przybrać formę, którą wszyscy dobrze znamy.
Jednym z takich zwyczajów jest zwyczaj malowania jajek, który wywodzi się jeszcze z czasów pogańskich. Cykl świąt pogańskich uzależniony był od rytmu natury. Na okres wiosenny przypadały święta radosne, kiedy przyroda budziła się do życia i dawała nadzieję na obfite plony. Oddawano cześć matce ziemi, proszono o przychylność słońce i deszcz. Do dziś w kulturze ludowej Słowian możemy odnaleźć wiele reliktów dawnych wierzeń i obyczajów. Pochłonięte przez nową obrzędowość są czymś naturalnym, głęboko zakorzenionym w naszej kulturze.
Słowianie wierzyli, że dusze zmarłych mogą przebywać w ptakach. Z lotu ptaków i obserwacji ich zachowań snuto różne wróżby. Szczególną rolę odgrywało jajo uważane za symbol życia. Zdobione kamienne jaja odnajdywano w grobach. Miało ono ułatwić zmarłemu odrodzenie. Pozostałością przedchrześcijańskich tradycji jest zachowany do dzisiaj zwyczaj obchodzony w obrządku wschodnim – tzw. haiłek (mogiłek) czyli składania pisanek na grobach podczas wiosennego święta zmarłych.
Zapach ziemi, ciepło i budząca się do życia przyroda po długim okresie zimy od zawsze wywoływały pozytywne uczucia. Ludzi wypełniała energia i zapał do pracy. Nic więc dziwnego, ze wiosenne święta musiały być radosne.
Grupa górali ruskich zamieszkujących niegdyś Karpaty zwana Bojkami również wykształciła ciekawe tradycje wielkanocne. Graniczyli z Łemkami i Hucułami, ale ukształtowanie terenu i trudne warunki sprzyjały poniekąd izolacji wszystkich trzech grup.

Palma – na początek
Wielki Tydzień rozpoczynała Kwitna Nedila, czyli w polskiej tradycji Niedziela Palmowa. Tego dnia święcono gałązki jałowca, wierzby z baziami, trzcinę i barwinek. Bazie podawano bydłu, a w niektórych regionach także ludziom, co miało uchronić przed bólem gardła. Palma miała magiczną moc. Służyła do odpędzania diabła, a popiół z palmy odczyniał uroki. Gospodarze używali jej do pierwszego wypędzania bydła na pastwisko.

Pisanki
Zdobienie pisanek zarezerwowane było tylko dla dziewcząt i kobiet. Jeżeli przypomnimy sobie prosty podział obowiązków kobiet i mężczyzn nie będzie nas to dziwić. Zdobienie jajek przypadało na wielkanocny wieczór, a jeżeli ktoś złamał zasadę mógł spodziewać się nieszczęść i rychłej śmierci. Wodą, w której gotowano jajka do święcenia myto krowom wymiona dzięki czemu czarownice nie mogły odebrać im mleka. Jajka ozdabiano przez kolejne dni aż do Zielonych Świąt. Do farbowania używano naturalnych barwników – korzenia śliwy, łusek cebuli i zielonego żyta. Panny obdarowywały przygotowanymi kraszankami wybranych chłopców, oczywiście tych, które wpadły im w oko.
Na pisankach malowano przede wszystkim motywy roślinne i zwierzęce. Większość wzorów tak jak w przypadku haftu karpackiego przybierały formy geometryczne co było wynikiem bacznej obserwacji przyrody, w której również zaklęta jest matematyka i geometria. Pisankom przypisywano magiczną moc – chroniły od złego, ułatwiały poród, zapewniały dobre żniwa.

Święconka
Pokarmy święcono w Wielką Sobotę. Wśród święconego musiały znaleźć się dwie paski. Paskę (paschę) pieczono w Wielkim Tygodniu z pszennej lub żytniej mąki. Wypiekano od dwóch do siedmiu sztuk. Wydmuszki zużyte do paski, zawieszano na drzewach owocowych, aby owoce były równie krągłe i dorodne. Obok paski święcono kiełbasę, słoninę, chrzan, ocet i pisanki. Ze święconką należało spieszyć się do domu. Gospodarzowi, który pierwszy przyniósł święconkę do chaty najszybciej miało wzejść zboże. Do dzisiejszego dnia w wielu bieszczadzkich miejscowościach przetrwał zwyczaj trzykrotnego obchodzenia domu z poświęconym pokarmem. Według wierzeń paska po święceniu miała szczególne właściwości – chroniła przed chorobami, głodem a nawet gradobiciem. (…)
Jola Jarecka

(więcej ,,GB" 6)

 



Galeria Przy Pętli zaprasza
na wystawę z cyklu Debiuty:
Piotr Furs.


W piątek 20 marca w Galerii Przy Pętli w Cisnej, odbył się wernisaż wystawy fotografii Piotra Fursa. Piotr mieszka w Cisnej, a uczy się w liceum ogólnokształcącym w Lesku.
Fotografuje od dwóch lat, jednak mimo tak krótkiego czasu, potrafi dostrzegać otaczający go świat w wyjątkowy sposób. Zauważa urodę rzeczy i miejsc, na które nie zwracamy uwagi lub wręcz celowo omijamy. Na wystawie zaprezentowano pięćdziesiąt fotografii Fursa oraz pokaz slajdów, innych zdjęć podzielonych tematycznie przez autora. Podczas wernisażu wystąpili również muzycy: Aleksander Czikmakow – gitara oraz Łukasz Kurzydło – bębny.
Wystawę będzie można oglądać w Gminnym Centrum Kultury i Ekologii w Cisnej do 20 kwietnia.
paba

(więcej ,,GB" 6)

 



Zrównało dzień z nocą

Częściowe zaćmienie Słońca, które było widoczne w Bieszczadach w pierwszy dzień astronomicznej wiosny - 20 marca, zebrało w Lutowiskach przy Chacie Floriana tłumy ciekawskich.
W Bieszczadach widoczne było zaćmienie Słońca o fazie 65 proc. Zjawisko rozpoczęło się o godz. 9.48 i trwało do południa. Wszyscy zainteresowani zaćmienie Słońca mogli oglądać przez profesjonalne teleskopy słoneczne, przez które widać było również plamy słoneczne oraz granulacje i protuberancje (wybuchy) na powierzchni Słońca. Pokaz zorganizował astronom Pavel Duris, który prowadzi Park Gwiezdnego Nieba w Bieszczadach oraz Gminny Ośrodek Kultury im. Jerzego Janickiego w Lutowiskach. Kolejne zaćmienie będzie widoczne w Polsce za 11 lat.
20 marca jest także dniem równonocy wiosennej, a astronomiczna wiosna zaczęła się o godzinie 23.45. Jej nadejście można było zobaczyć wieczorem, w przenośnym planetarium.
Więcej zdjęć na stronie www.gwiezdnebieszczady.pl

(więcej ,,GB" 6)

 

SPORT


OGÓLNOPOLSKIE IGRZYSKA MŁODZIEŻY SZKOLNEJ
I OGÓLNOPOLSKA GIMNAZJADA
W BIEGACH NARCIARSKICH
SZTAFETY NA MEDAL


8 marca na trasach w Białce Tatrzańskiej uczniowie Narciarskiej Szkoły Sportowej w Ustrzykach Dolnych uczestniczyli w Ogólnopolskich Igrzyskach Młodzieży Szkolnej i Ogólnopolskiej Gimnazjadzie w Biegach Narciarskich.
Niestety z powodu braku środków finansowych mogli tylko uczestniczyć w biegach sztafetowych, zawody indywidualne rozgrywane były, bowiem 6 i 7 marca. Należy dodać, iż szkoła w znaczny sposób dofinansowywała wcześniejsze wyjazdy uczniów na zawody o Puchar Grupy Azoty (Bieg na Igrzyska). Mimo, że zawodnicy z NSS startowali tylko w jednym dniu to bardzo mocno zaakcentowali swoją obecność. Na cztery starty wywalczyli trzy medale, złoty i dwa brązowe. Biegi sztafetowe rozgrywano w dwóch kategoriach, Gimnazjada (klasy I - III gimnazjum) oraz Igrzyska Młodzieży Szkolnej (klasy VI i młodsze ze szkoły podstawowej). Gimnazjalne sztafety odbywały się na dystansie 4 x 3 km mix (1 i 2 zmiana klasykiem, 3 i 4 łyżwą). Pierwsi do zmagań stanęli gimnazjaliści, sztafeta NSS w składzie: Maciej Buśko, Kacper Fundanicz, Maciej Giefert, Szymon Paszkiewicz zajęła czwarte miejsce. Szymon wyruszając na ostatnią zmianę miał jeszcze kilkanaście sekund przewagi nad trzecią sztafetą i blisko 20 sekund nad czwartą, niestety szkoły z Tomaszowa Lubelskiego na swoich zmianach posiadały znacznie lepszych zawodników i to one podzieliły się srebrnymi i brązowymi medalami. Złote zdobyli uczniowie z Gimnazjum nr 15 w Jeleniej Górze. Lepiej spisały się gimnazjalistki z NSS, które wywalczyły brązowy medal w stawce 10 zespołów. Złoty medal dla Gimnazjum Istebna, srebrny dla PZP SMS Szczyrk. Jak wynikało z wyników indywidualnych złoty i srebrny medal był poza zasięgiem uczennic z Narciarskiej Szkoły, tym bardziej, iż pojechały one bez swojej liderki Sabiny Lizis, pozostała więc walka o brąz, który stał się faktem dzięki Zuzannie Konik, Kindze Polityńskiej, Katarzynie Harsche i Luizie Motyce. Powtórzyli wynik starszych koleżanek chłopcy z podstawówki, którzy w składzie: Łukasz Lachowski, Dawid Cukierda, Kamil Ozga, Bruno Fudała zdobyli brązowe medale. Zdecydowanie najlepiej spisały się najmłodsze dziewczęta, podopieczne Moniki Fundanicz: Renata Prędki, Oliwia Buśko, Aleksandra Harsche, Emilia Kwaśnik, bezapelacyjnie zwyciężając wśród 13 sztafet z całej Polski. Należy podkreślić, że te same dziewczęta, zdobyły dwa tygodnie wcześniej złoty medal na Ogólnopolskich Spotkaniach Uczniowskich Klubów Sportowych rozgrywanych w Ustrzykach Dolnych. Naszą gminę i województwo w tych zawodach reprezentowała jeszcze pięcio - osobowa grupa uczniów ze Szkoły Podstawowej w Ustianowej Górnej, spośród których najwyższe lokaty zajmowała Marta Chwostyk, dwukrotnie kończąc biegi na dwunastej pozycji, oraz zawodniczka Gimnazjum nr 1 w Ustrzykach Dolnych, Jolanta Chwostyk, która w biegach indywidualnych zajęła ósme i dwunaste miejsce.
B. Kwaśnik

(więcej ,,GB" 6)