Logo Gazety

www.gb.media.pl

Najbliższe wydanie
19 września 2014r.

Baligród - Cisna - Czarna - Komańcza - Lesko - Lutowiska - Olszanica - Sanok - Solina - Ustrzyki Dolne - Zagórz
 

 

 


W aktualnej "GB" nr 18
Wybierz temat:
INFORMACJE


Równanie z jedną niewiadomą

Jedyną większą niewiadomą przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego w ustrzyckiej gminie była liczba klas I szkół podstawowych. Wygląda na to, że naukę szkolną rozpocznie mniej dzieci, niż wynikałoby to z danych demograficznych.
- Projekty organizacyjne szkół zostały zatwierdzone jeszcze w maju. Ale przez cały czas nie było dokładnie wiadomo, ile dzieci przyjdzie do klas I szkół podstawowych - mówi ustrzycki burmistrz Henryk Sułuja. - W nowym roku szkolnym sześciolatki urodzone przed 30 czerwca idą obowiązkowo do szkoły. Jednak z informacji dyrektorów szkół i Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Ustrzykach Dolnych wynika, że część rodziców stara się o odroczenie obowiązku szkolnego i takie orzeczenia uzyskuje. W związku z tym do szkoły przyjdzie mniej sześciolatków, niż to wynika z naszych danych. W Zespole Szkół Publicznych nr 2 - Narciarskiej Szkole Sportowej planowaliśmy pięć klas I. Już wiadomo, że będą cztery.
Najpoważniejsza zmiana sieci szkolnej w ustrzyckiej gminie dotyczy Szkoły Podstawowej w Krościenku. Od 1 września szkoła ta przestaje funkcjonować. W budynku szkolnym w Krościenku pozostaje tylko "zerówka". Pozostałe dzieci z obwodu tej szkoły trafiają w większości do Zespołu Szkół Publicznych nr 1 w Ustrzykach Dolnych.
- Wszystkim dzieciom zgodnie z "Ustawą o systemie oświaty" zapewniamy bezpłatny dowóz do szkół - zapewnia Henryk Sułuja.
Fot. Najwięcej uczniów w ustrzyckiej gminie będzie się uczyć w Zespole Szkół Publicznych nr 2 - Narciarskiej Szkole Sportowej w Ustrzykach Dolnych
Fot. T. Szewczyk

(więcej ,,GB" 18)

 



Bieszczadzkie gminy i powiaty
w rankingu zamożności samorządów
Wysoko, lecz nie za bogato


W czasopiśmie samorządowym "Wspólnota" (nr 12/2014) zamieszczono "ranking zamożności samorządów 2013", opracowany przez doradcę prezydenta ds. samorządów prof. Pawła Swianiewicza z Uniwersytetu Warszawskiego. W tym prestiżowym zestawieniu najwyżej z gmin bieszczadzkich znalazła się Cisna. Jej dochód w przeliczeniu na 1 mieszkańca jest zdecydowanie najwyższy w naszym regionie. Czy to oznacza, że samorząd Cisnej cierpi na nadmiar pieniędzy w budżecie?
Najważniejszym kryterium przy opracowywaniu "rankingu zamożności" są dochody ogółem przeliczone na 1 mieszkańca. Na te dochody składały się: dochody własne (w tym głównie podatki od nieruchomości, od czynności cywilnoprawnych, rolny i leśny), udziały w PIT i CIT oraz subwencja (oświatowa, wyrównawcza i równoważąca). Przy ich ustalaniu nie brano pod uwagę dotacji celowych, w tym także środków pozyskanych z funduszy unijnych. Podstawę do zestawienia dochodów wszystkich samorządów stanowią analizy danych z Głównego Urzędu Statystycznego, a zatem wyniki rankingu mają charakter obiektywny.
"Podstawowe wskaźniki finansowe sugerują, że rok 2013 był nieco lepszy dla samorządów od lat poprzednich. W porównaniu z sytuacją sprzed kilku laty sytuacja jest nadal bardzo trudna. PKB rośnie bardzo powoli, bezrobocie utrzymuje się na wysokim poziomie, a o dynamicznych rocznych przyrostach wielkości budżetów lokalnych na razie można zapomnieć" - pisze prof. Paweł Swianiewicz w - będącym komentarzem do rankingu - artykule o symptomatycznym tytule "Niełatwo być bogatym w chudych latach".
Fot. Dochody gmin bieszczadzkich w przeliczeniu na 1 mieszkańca

(więcej ,,GB" 18)

 



Trzy stówki łapówki

Trzysta złotych za odstąpienie czynności służbowych chciał wręczyć policjantom nietrzeźwy kierowca. Teraz odpowie przed sądem nie tylko za jazdę samochodem w stanie nietrzeźwości, ale i za próbę przekupstwa.
Późnym wieczorem 11 sierpnia w Polańczyku policjanci z Oddziału Prewencji Policji w Rzeszowie, którzy w czasie wakacji pełnią służbę w Sezonowym Posterunku Policji w Solinie, zatrzymali w Myczkowie do kontroli volkswagena golfa. Kierujący nim dwudziestopięcioletni Wojciech N. był nietrzeźwy. W wydychanym przez niego powietrzu znajdowało się 2,03 promila alkoholu.
Policjanci uniemożliwili mu dalszą jazdę i zatrzymali prawo jazdy. Kierowca, chcąc się wywinąć od konsekwencji, jakie pociąga za sobą jazda po pijaku, zaproponował policjantom ugodowe załatwienie sprawy. Aby wzmocnić swoją argumentację, wsunął do notatnika jednego z nich trzy banknoty stuzłotowe.

(więcej ,,GB" 18)

 



Dla uczniów i przedszkolaków

- W czasie wakacji zawsze staramy się przeprowadzić bieżące remonty i odświeżyć pomieszczenia, aby szkoły były jak najlepiej przygotowane na rozpoczęcie nauki - mówi wójt gminy Czarna Marcin Rogacki.
W tym roku nacisk położono głównie na jak najlepsze przygotowanie pomieszczeń dla oddziału przedszkolnego. Odbyło się to w ramach realizowanego przez gminę Czarna projektu systemowego "Likwidacja barier w dostępie do edukacji przedszkolnej poprzez poprawę warunków funkcjonowania oddziału przedszkolnego przy Szkole Podstawowej im. Ignacego Łukasiewicza w Czarnej". Związane z jego przeprowadzeniem prace adaptacyjne i zakupy wyposażenia były współfinansowane z Europejskiego Fundusz Społecznego Programu Operacyjnego "Kapitał ludzki".
W celu podniesienia standardu opieki przedszkolnej i dostosowania warunków do jej sprawowania nad dziećmi w wieku przedszkolnym (szczególnie chodziło o trzy- i czterolatków) w pomieszczeniach dla dzieci i personelu zainstalowano nowe umywalki, miski klozetowe, lustra, podajniki na mydło i ręczniki. Zakupy zestawów sztućców oraz kompletów naczyń dla dzieci pozwoliły na uzupełnienie wyposażenia zaplecza kuchennego. Oddział przedszkolny został także doposażony poprzez zakupienie m.in. odkurzacza, pralki, mebli, siedzisk, zabawek, pomocy dydaktycznych, artykułów do zajęć plastycznych, tablicy interaktywnej i sprzętu audiowizualnego.
Fot. A. Laszkiewicz

(więcej ,,GB" 18)

 



The Drunken Sailor

Ten tytuł jednej z najpopularniejszych pieśni szantowych oddaje to, co się zdarzyło na Jeziorze Solińskim. Żeglarz, pływający po nim samotnie żaglówką, był kompletnie pijany. Jego rejs zakończył się niewesoło, ale finał mógł być dużo smutniejszy.
Policjanci, którzy 24 sierpnia patrolowali łodzią motorową Jezioro Solińskie, w pobliżu przystani spostrzegli mężczyznę, który samotnie płynął żaglówką. Żeglarz zachowywał się dość dziwnie, siedział bowiem na łódce w całkowitym bezruchu.
Kiedy podejmowane przez policjantów próby nawiązania z nim kontaktu nie przyniosły rezultatu, jeden z nich wszedł na pokład żaglówki. Wówczas okazało się, że sześćdziesięcioczteroletni żeglarz z Rzeszowa znajduje się w stanie upojenia alkoholowego i nawet nie da rady samodzielnie ustać na nogach. Policjanci doholowali żaglówkę do przystani.
Fot. KPP Lesko

(więcej ,,GB" 18)

 



Tysiąc "zebr" w busie

Z Ukrainy do Polski przez przejście graniczne w Krościenku 14 sierpnia wjeżdżał bus. Strażnicy graniczni z Krościenka wspólnie z funkcjonariuszami Granicznego Referatu Zwalczania Przestępczości ujawnili w nim 1000 paczek papierosów bez polskich znaków akcyzy.
Rano 14 sierpnia do Polski wjechał z Ukrainy "Volkswagen LT" z przemyskimi numerami rejestracyjnymi. Podróżowało nim dwóch obywateli Ukrainy w wieku 19 i 30 lat.
Auto zostało poddane kontroli szczegółowej. W jej wyniku kontrolerzy w podłodze busa i ściance grodziowej pomiędzy kabiną kierowcy a częścią bagażową znaleźli 1000 paczek papierosów "NZ", ze względu na opakowanie w biało-czarne paski zwanych potocznie "zebrami".
Kierujący samochodem mieszkaniec Jaworowa tłumaczył się, że papierosy nie są jego własnością. Twierdził, że jest jedynie kurierem, który miał przewieźć je przez granicę i dostarczyć do Przemyśla.
Fot. OC Krościenko

(więcej ,,GB" 18)

 



W nowym amfiteatrze

I Bieszczadzkie Spotkania Kulturalne w Polańczyku to impreza, zorganizowana w ramach projektu z Programu Współpracy Transgranicznej Polska - Białoruś - Ukraina. Był to jednocześnie chrzest bojowy amfiteatru w Polańczyku, którego budowa była zasadniczą częścią tego projektu.
Spotkania trwały dwa dni - 23-24 sierpnia. Najważniejszym punktem ich części oficjalnej było otwarcie nowego amfiteatru nad Jeziorem Solińskim w Polańczyku. Wzięli w nim udział m.in. członek Zarządu Województwa Podkarpackiego Tadeusz Pióro, starosta leski Marek Pańko, radni powiatowi, wójtowie sąsiednich gmin, ks. dziekan Wojciech Szlachta, wicekomendant KPP w Lesku Roland Szczepanik i dyrektorzy sanatoriów: Edward Gabruk, Andrzej Konopka i Jan Mazurek. Nie zabrakło także gości z Ukrainy i Słowacji. Byli mer Schidnicy (Ukraina) z przedstawicielami rady oraz reprezentanci Małej Domasy (Słowacja). Wszystkich gości i publiczność powitał soliński wójt Zbigniew Sawiński. Po przecięciu wstęgi ks. dziekan Wojciech Szlachta poświęcił amfiteatr.
Fot. źródło: www.podkarpackie.pl

(więcej ,,GB" 18)

 



Zdaniem leśnika
Chciałbym coś podpowiedzieć


- Wreszcie są! - wyrwał się okrzyk z gardeł tych, dla których czas wysypu grzybów to najpiękniejszy okres w roku. Jak Bieszczady długie i szerokie słychać głosy o masowym pojawieniu się borowików, koźlarzy czy kurek. Tylko rydze jeszcze jakieś takie nieśmiałe i pokazały się jak na razie pojedynczo. Ale na nie przyjdzie jeszcze czas. Na razie skupmy się na tym co jest i napełniajmy domowe spiżarnie suszonymi, mrożonymi czy marynowanymi skarbami lasu.
Popularność zbierania grzybów to w Polsce fenomen. Praktycznie w żadnym innym kraju w Europie nie ma takiego zjawiska. Duże znaczenie w tym obyczaju ma fakt, iż lasy u nas są dostępne dla wszystkich i bez ograniczeń. Miejmy nadzieję, że tak pozostanie na zawsze, gdyż chyba nikt nie wyobraża sobie, aby za spacer połączony z grzybobraniem musiał płacić czy też się meldować u leśniczego.
Jedynym ograniczeniem może być wjazd do lasu samochodem. Drogi leśne są drogami wewnątrzzakładowymi Lasów Państwowych i dlatego nie można z nich dowolnie korzystać. Samowolny wjazd do lasu może skończyć się mandatem. No cóż "Dura lex, sed lex".
Fot. W Bieszczadach zaczął się wysyp grzybów
Fot. M. Świerczyński

(więcej ,,GB" 18)

 



"Energetyczne tornistry" dla pierwszaków

Dwadzieścioro pierwszaków z ustrzyckiej gminy 29 sierpnia otrzymało nieodpłatnie tornistry z uczniowskim wyposażeniem. Były one prezentami od PGE Dystrybucja SA Rejon Energetyczny w Sanoku, podarowanymi w ramach akcji charytatywnej "Energetyczny tornister".
- Oprócz działalności podstawowej, jaką jest wytwarzanie i dystrybucja energii elektrycznej oraz handel nią, nasza firma prowadzi też różne formy sponsoringu i akcje charytatywne - mówi dyrektor Rejonu Energetycznego w Sanoku Jan Gagatko. - Jedną z nich jest "Energetyczny tornister". Akcja jest skierowana do tych dzieci, które rozpoczynają naukę szkolną. Dzieci otrzymują tornistry z wyposażeniem, co ma im ułatwić wejście w edukację.
W sumie tornistry od sanockich energetyków przed nowym rokiem szkolnym otrzymało 50 pierwszaków - 30 z gminy sanockiej i 20 z ustrzyckiej.
Fot. T. Szewczyk

(więcej ,,GB" 18)

 



Zapomnianym szlakiem (4)
W środku najpiękniejszej
części Bieszczadów.


Wchodzimy na połogi grzbiet, panujący nad Lutowiskami o wysokości 760 m. z kulminacji tej roztacza się wspaniały widok na potężny, szary łańcuch połonin, od lewej strony bardzo poszczerbiony, z prawej zaś połoniny Wetlińska i Caryńska wyglądają jak wydłużone mocno, prawie równe pryzmy. Nieco poniżej szczytu widać liczne odkrywki skalne i pół jaskinie. Niemal u stóp, głęboko na dole leżą Lutowiska.
Około południa, przebywszy małe wzniesienie, dochodzimy do Sanu, szerokiego tu na jakieś 30 m i płynącego pośród żyznej, szeroko rozwartej doliny, pełnej cudownych, bujnych łąk, lecz bezleśnej. Idziemy w górę, dolina się zwęża, a pod Stuposianami skręcamy w prawo i wchodzimy w rozchyloną tu wprost ku południowi, czarującą dolinę Wołosatego. Wiedzie nas ona w głąb gór; przepych szaty roślinnej niezwykły; barwne kobierce łąk odurzają nas miodną wonią swych kwiatów, gdy tuż nad łąkami leśne zbocza posyłają nam odmienny, wilgotny zapach boru.
Powoli dolina się zwęża, łąki nikną, zbocza się zwierają i Wołosaty wchodzi w swój, pełen niezwykłej krasy przełom. Największym powabem przełomu, jego całym urokiem jest wspaniała pierwotność i rozmaitość roślinnej szaty.
Fot. Rawka od wschodu. Połoniny Wetlińska i Caryńska
Fot. A. Lenkiewicz

(więcej ,,GB" 18)

 

KKULTURA


Festyn jednego podkoszulka

Co roku wspominam, jaką tradycją jest coroczny koncert KSU i jak dobrze wpływa na morale mieszkańców. Ale tym razem będzie bez wzruszeń, bo oto idzie nowe: ustrzycki zespół wydaje nową płytę. Premiera spodziewana jest na przełomie października i listopada. I to jest dobra wiadomość.
Tych dobrych wiadomości będzie jednak więcej. KSU wyraźnie otwiera się na nowe ścieżki muzyczne, włączając już na stałe do swej muzyki elementy folkowe i przestawiając niektóre aranżacje na brzmienie akustyczne. Jakie są efekty? Starzy fani zespołu nie do końca radzą sobie z nową formułą, ale przyznają, że to interesujące, gdy kapela znana z punkrockowego grania na ich oczach "łagodnieje".

Co do koncertu
Ilu ludzi, tyle opinii. Najgorsze komentarze dotyczyły wyłącznie pogody, która tym razem okazała się mało łaskawa, gdyż lało solidnie. A duża ilość wody w połączeniu ze stadionowym błotem, dała się we znaki ludziom statecznym, czyli mnie osobiście. Jednocześnie padający miarowo deszcz stał się źródłem głębokiej radości młodych punków, którzy urządzili sobie mini-Woodstock i tarzali się w brązowej wodzie o dość gęstej konsystencji. Wniosek: każdy bawi się, jak umie i lubi.
Podczas tegorocznego koncertu na stadionie w Ustrzykach Dolnych tysiące gości usłyszało premierowe wykonanie dwóch utworów - "Moje stąd" (nawiązujące do legendarnych już "Moich Bieszczad") i "Kiedy naród umiera". Zwłaszcza pierwszy z wymienionych wzbudził spory entuzjazm publiki. Z nowej płyty ukazały się również: "Rzycie (przez rz)", "Wesoła ballada o smutnym końcu", "Wino za karę" i "Ciemne ścieżki".
W secie akustycznym do podstawowego składu (Eugeniusz "Siczka" Olejarczyk - śpiew, gitary, muzyka, Leszek "Dziaro" Dziarek - perkusja, chóry, Łukasz "Luc" Zawada - gitara basowa oraz Piotr "Lego" Leszega - gitary, instrumenty klawiszowe) dołączyli: Eliza Kuźnik - skrzypce, Konrad Oklejewicz - flet, sopiłka; członek zespołu "Matragona" - i Ewelina Wałęga - instrumenty klawiszowe. Troje muzyków akustycznych weszło już na stałe do KSU.
I to też jest dobra wiadomość.
Fot. A. Górski

(więcej ,,GB" 18)

 



Święto pokarmu kompletnego

Rada Sołecka i Koło Gospodyń Wiejskich z Hoszowczyka 17 sierpnia zorganizowały dla amatorów mlecznych specjałów Gminne Święto Mleka. Festyn z tej okazji odbył się już po raz piąty.
Gospodynie częstowały gości mlecznymi specjałami: sernikami, rogalikami z serem i kanapkami z twarożkiem. Nikogo nie trzeba było przekonywać, że produkty mleczne są dobre i zdrowe. Wszak już Hipokrates twierdził, że mleko to najdoskonalszy i najbardziej kompletny pokarm, jaki stworzyła natura.
Na scenie zaprezentowały się zespoły: KGW Hoszowczyk, "Echo Ustrzyk" z Ustrzyk Dolnych, "Bukowianie" z Bukowska, "Kmiecie" z Boguchwały, "Wiarczanki" z Wojtkówki, a także solistki: Eliza i Asia Kozłowskie oraz Agata Demkowicz.
Występy artystyczne przeplatano konkursami. Można było się zmierzyć w piciu mleka lub piwa na czas, tańczeniu na bańce, sprawdzić swoją wiedzę o mleku i jego produktach oraz w dojeniu krowy, co było nie lada wyzwaniem.
Fot. A. Górski

(więcej ,,GB" 18)

 



Bieszczady z lilijką

Bieszczady i harcerze są ze sobą nierozerwalnie połączeni od kilkudziesięciu lat. Najtrwalszy ślad tej zażyłości odbiła Harcerska Operacja Bieszczady 40. Nie był to ani pierwszy, ani ostatni okres, kiedy Bieszczady stały się mekką dla harcerzy. To właśnie o Bieszczadach i harcerzach tu przejeżdżających traktuje książka "Harcerze w Bieszczadach" autorstwa Małgorzaty Jarosińskiej.
Młodzi ludzie w harcerskich mundurach w sposób zorganizowany przyjechali w Bieszczady po raz pierwszy w ramach HALMS-u (Harcerskiej Akcji Letniej Młodzieży Starszej) w 1957 roku. Były to jeszcze czasy, kiedy trudno było przekonać rodziców, aby pozwolili swoim dzieciom na wyjazd w Bieszczady ze względu na pionierskie warunki i pokutujący jeszcze mit niebezpiecznych gór. Chyba coś w tym było, skoro organizatorzy jednego z obozów oprócz standardowego obozowego wyposażenia wieźli karabiny kbks. To również czasy, kiedy harcerze opanowali schronisko na Połoninie Wetlińskiej, tworząc na 6 lat tzw. Republikę Wetlińską.
Apogeum harcerskiej obecności w Bieszczadach była Operacja Bieszczady 40 zainaugurowana na 30 lecie PRL-u i w założeniu mająca trwać dziesięć lat i uświęcić obchody 40-lecia Polski Ludowej. Miała ona włączyć się w zagospodarowanie i ożywienie kulturalne Bieszczadów, a równocześnie umożliwić młodzieży wypoczynek i poznanie tego regionu. W każde wakacje w dwóch turnusach przebywało w Bieszczadach ponad 5 tysięcy harcerek i harcerzy. Niestety, pożyteczną ideę obudowano zbytnio ideologią i sloganami, a zaplanowana na ogromną skalę musiała przekroczyć rozsądną granicę. Stała się też jednym ze składników propagandy sukcesu.
M. Jarosińska, Harcerze w Bieszczadach, wyd. Libra PL, Rzeszów 2014

(więcej ,,GB" 18)

 



Dużo warzenia, dużo zabawy

Odbywające się co roku podczas długiego sierpniowego weekendu Bieszczadzkie Święto Chmielu w Chmielu od początku łączy się z promowaniem domowego warzenia piwa i regionalnego rękodzieła.
Tegoroczne święto odbyło się 15 sierpnia po raz czwarty, skupiając miłośników złotego trunku i lokalnych festynów. Także i tym razem goście na własne oczy mogli zobaczyć pokazy warzenia piwa sposobem domowym, przygotowany przez Karpacki Oddział Terenowy Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych.
W czasie konsumpcji tego popularnego trunku przygrywały zespoły muzyczne oraz taneczne: Zespół Klubu Seniora "Złota Jesień" z Lutowiska, "Połoniny", "Na Drabini" oraz Piotr "Rogalik" Rogala. Odbyły się również pokazy naturalnych metod szkolenia koni, zaprezentowane przez Ryszarda "Prezesa" Krzeszewskiego, oraz pokaz snycerki w drewnie, poprowadzony przez Waldemara Kija.
Fot. J. Bieniek

(więcej ,,GB" 18)

 



Zapach najcieplejszych wspomnień

Już po raz czternasty w gospodarstwie agroturystycznym "U Flika" w Dźwiniaczu Dolnym odbyło się Święto Chleba "Od ziarenka do bochenka". Honorowy patronat sprawował nad nim Marszałek Województwa Podkarpackiego.
Impreza cieszy się ogromnym zainteresowaniem, o czym świadczy prawie 2000 osób, które 10 sierpnia odwiedziło gospodarstwo agroturystyczne Romana Glapiaka. Wśród odwiedzających byli mieszkańcy Bieszczad, turyści z całej Polski, a także ze Słowacji, Ukrainy, Niemiec, Francji i Włoch. Powodem tak licznej obecności była możliwość degustacji świeżutkiego chleba, sporządzonego z naturalnych surowców, wypiekanego w tradycyjny sposób na liściu chrzanu i kapusty w piecu chlebowym na wolnym powietrzu oraz wesoła i skoczna muzyka wielu narodów.
- Zapach świeżego chleba przywołuje najcieplejsze rodzinne wspomnienia i budzi poczucie jedności z innymi - mówi jedna z uczestniczek.
Piekarz Józef Łabuda z Hoszowa upiekł 360 bochenków wyśmienitego chleba, którym raczyli się wszyscy zgromadzeni. Chleb na zakwasie z mąki razowej, żytniej i pszennej serwowano ze smalcem, masłem, twarożkiem i z kiszonym ogórkiem.
Fot. A. Bramberger

(więcej ,,GB" 18)

 









SPORT


VIII Ultramaraton Kolarski Bałtyk
Bieszczady Tour 2014
Ale warto było!


"Jeszcze kilka lat temu wydawało mi się to absolutnie nieosiągalne, jednak przeczytane w necie relacje gdzieś w głowie zostawiały z czasem przekonanie, że nie jest to takie straszne... Aż w końcu, kiedy żonka 1 stycznia spytała się przy szampanie, jaki mam plan na ten rok, wypaliłem, że przejechać Bałtyk-Bieszczady Tour. Klamka zapadła, zaczęły się przygotowania" - napisał w swojej relacji z tegorocznego ultramaratonu Grzegorz Kiełbiński z Mierzyna.
Podobną decyzję, choć prawdopodobnie w innych okolicznościach, podjęło jeszcze wielu śmiałków, nadspodziewanie wielu. Organizatorzy wstępnie ustalili, że na trasę wyruszy maksymalnie 150 zawodniczek i zawodników. Tymczasem zgłosiło się ich 178.
Ostatecznie z rampy promu "Bielik" w Świnoujściu w sobotę 23 sierpnia zjechały na rowerach 173 osoby. Start ostry trwał 2 godziny. Najpierw w odstępach 5-minutowych wyruszały 6-osobowe grupy zgłoszonych do jazdy open. Po nich co 2 minuty pojedynczo startowali ci, co zdecydowali się na jazdę solo. "Soliści" mają trudniej, bo są zobowiązani do zachowywania na całej trasie co najmniej stumetrowych odstępów od pozostałych ultramaratończyków.
Na przejechanie 1008 kilometrów przez całą Polskę i dojechanie do mety przy zajeździe "Pod Caryńską" w Ustrzykach Górnych mieli 70 godzin. Mierzynian Grzegorz Kiełbiński wyznaczył sobie ambitny cel: dojechać do Ustrzyk Górnych przed upływem dwóch dób. I to mu się udało. Przekroczył linię mety po 47 godz. 52 min. jazdy! Zajął w całej stawce 31. miejsce.
Fot. Każdy, kto dojechał, jest zwycięzcą
Fot. T. Szewczyk

(więcej ,,GB" 18)

 



Letni Pucharu Bieszczadów w Skokach Narciarskich
i Kombinacji Norweskiej
Mistrzostwa Podkarpackiego Okręgowego
Związku Narciarskiego
Prawie bez zagórzan


Na obiektach Ośrodka Sportu i Rekreacji "Zakucie" w Zagórzu 23 sierpnia odbył się Letni Pucharu Bieszczadów w Skokach Narciarskich i Kombinacji Norweskiej. Były to równocześnie Mistrzostwa Podkarpackiego Okręgowego Związku Narciarskiego w tych konkurencjach.
Na wyłożonej igielitem skoczni narciarskiej i położonej w sąsiedztwie zagórskich skoczni trasie biegowej o tytuły mistrzów POZN skoczkowie narciarscy i zawodnicy specjalizujący się w kombinacji norweskiej. Zawody przeznaczone były głównie dla najmłodszych kategorii wiekowych, ale rozegrano też otwarty konkurs skoków.
W zawodach wzięli udział przedstawiciele klubów narciarskich z Zakopanego, Poronina, Bystrej, Starego Bystrego, Szczyrku, Gilowic, Białki Tatrzańskiej i Zagórza. W najmłodszych kategoriach wiekowych, w których punkty wliczano do kategorii zespołowej, kluby gospodarzy "Zakucie" i "Sokół" nie wystawiły swoich ekip z powodu - jak wynika z nieoficjalnych informacji - braku aktualnych badań lekarskich. Oprócz krajowych sportowców w zawodach wystartowali też reprezentanci SMS Krzemieniec z Ukrainy.
Rywalizację juniorów E w skokach narciarskich wygrał Jan Rzadkosz (TS "Wisła" Zakopane). Drugie miejsce zajął Jan Bukowski (AZS Zakopane). Trzeci był Maciej Dawidek (AZS Zakopane).
Fot. źródło: www.mgokis.zagorz.pl

(więcej ,,GB" 18)

 



X Bieg "O skarb Portiusa"
Pierwszy start po wakacjach


X Bieg "O skarb Portiusa" w Krośnie miał - jak na jubileusz przystało - liczną i mocną obsadę. Oprócz biegaczek i biegaczy z Polski, głównie z Podkarpacia, wystartowały w nim ekipy z Ukrainy i Słowacji.
Ze startu w krośnieńskim rynku wyruszyło 24 sierpnia 216 zawodniczek i zawodników. Po pokonaniu siedmiokilometrowej trasy ulicami miasta do mety, która również znajdowała się w rynku, dotarło ich 206. Wśród nich było siedmioro reprezentantów MKS "Halicz" Ustrzyki Dolne.
- Jeszcze w czasie rozgrzewki padał deszcz - mówi trener ustrzyckich biegaczy. - Ale jak zawodnicy ustawili się na starcie deszcz ustał i warunki do biegania były dobre.
Czołówkę biegu open zdominowali zawodnicy ukraińscy. W pierwszej szóstce było ich czterech. Zwyciężył Oleksandr Borysiuk z Lybeckova (UA) z czasem 21 minut 58 sekund. Drugie miejsce ze stratą 3 sekund zajął Dawid Kubiel ze Starachowic. Trzeci był Serhiy Berezyuk z Lybeckova (UA).
Podobnie ukształtowała się czołowa szóstka w rywalizacji kobiet. Znalazły się w niej cztery biegaczki ukraińskie. Wygrała Lilia Fisikovicz z Niżankowic (UA). Drugi wynik uzyskała Katarzyna Albrycht z Krościenka Wyżnego. Trzecią lokatę wywalczyła Oksana Melcaeva z Doniecka (UA).
Fot. Meta już tuż, tuż (Mateusz Kuliga z numerem 421)
Fot. źródło: www.mosirkrosno.pl

(więcej ,,GB" 18)

 



Turniej Piłki Nożnej dla Dzieci i Młodzieży
Każdy wygrał i przegrał


Dość nieoczekiwany przebieg miał turniej piłki nożnej dziesięciolatków, rozegrany 26 sierpnia na stadionie w Ustrzykach Dolnych. Wszystkie uczestniczące w nim drużyny uzyskały taką samą liczbę punktów. O miejscach poszczególnych zespołów zadecydował bilans goli.
Do rozgrywek przystąpiły trzy zespoły. Wszystkie przyjęły nazwę KS "Bieszczady". W KS "Bieszczady" I zagrali: Oliwier Chrząszcz, Stanisław Taraciński, Hubert Bulwan, Gabriel Fezza, Tomasz Sędzimir i Rafał Chmielowski.
Maciej Pereślucha, Konrad Dyjak, Kamil Wróbel, Kacper Kolbuch, Maks Szczęsny i Musiałek Mateusz tworzyli drużynę KS "Bieszczady" II.
Kacper Sobota, Dawid Markowski, Marcin Chudy, Miłosz Wróbel, Maciej Pereślucha, Łikasz Głazowski i Marcin Bihun wystąpili pod szyldem KS "Bieszczady" III.
Fot. M. Binik

(więcej ,,GB" 18)

 



Turniej Piłki Nożnej Open
"Zosia" pokonała "Pelikana"


Ten turniej miał formułę otwartą. Mogły się doń zgłosić drużyny sześciodobowe, złożone z piłkarzy i piłkarek w różnym wieku.
Gotowość do rywalizacji na ustrzyckim stadionie 26 sierpnia zgłosiły trzy drużyny: KS "Krupiński Team", FC "Pelikan" i FC "Zosia". Oliwier Chrząszcz, Stanisław Taraciński, Hubert Bulwan, Gabriel Fezza, Tomasz Sędzimir i Rafał Chmielowski zagrali jako FC "Zosia". W składzie KS "Krupiński Team" znaleźli się: Bruno i Sebastian Krupińscy, Kacper Śmierciak, Dawid Kłodowski, Kacper Sokołowski i Krzysztof Błyskal. FC "Pelikan" to: Mateusz Szuba, Hubert Sitko, Dawid Hutman, Rafał Szczygieł, Patryk Dec i Krzysztof Cieślar.
Drużyna FC "Zosia" nie pozostawiła rywalom żadnych złudzeń. Wygrała 6:2 z FC "Pelikan" i 12:3 z KS "Krupiński Team", zajmując pierwsze miejsce. W decydującym o drugim miejscu pojedynku FC "Pelikan" zwyciężył 12:1 z KS "Krupiński Team".
Fot. M. Binik

(więcej ,,GB" 18)